Co się dzieje w miesiącu, w którym nic się nie dzieje
To jest pytanie, które zadaje mi każdy, i słusznie. Abonament bez widocznej pracy wygląda jak płacenie za powietrze, więc rozpiszę, co się na niego składa.
Aktualizuję system, wtyczki i biblioteki, ale najpierw na kopii, nie na Twojej produkcji. Odtwarzam kopię zapasową, żeby sprawdzić, czy da się z niej wrócić. Przeglądam logi pod kątem prób włamania. Sprawdzam, czy certyfikat nie wygasa w przyszłym miesiącu, czy nie pojawiły się zepsute linki i czy strona nadal ładuje się tak szybko jak w dniu uruchomienia.
I jedna rzecz, o której mało kto pamięta: wysyłam testowe zgłoszenie z formularza i sprawdzam, czy do Ciebie dotarło. Formularze psują się po cichu, zwykle po aktualizacji, a brak zapytań wygląda wtedy identycznie jak słabszy miesiąc. Widziałem firmy, które traciły zgłoszenia przez pół roku, zanim ktoś to zauważył.
Kopia, której nikt nie odtworzył, to nie jest kopia
Prawie każdy hosting robi kopie zapasowe i prawie nikt ich nie sprawdza. Wychodzi to w najgorszym momencie: strona pada, sięgasz po backup i okazuje się, że od trzech miesięcy zapisuje pusty plik albo że brakuje w nim bazy danych.
Dlatego raz na jakiś czas odtwarzam Twoją stronę z kopii na osobnym środowisku i sprawdzam, czy się podnosi. To jedyny sposób, żeby wiedzieć, że kopia działa, zanim będzie potrzebna.
Częstotliwość zależy od planu: tygodniowa w CARE, codzienna w CARE PLUS. Jeśli na stronie przyjmujesz rezerwacje albo płatności, rekomenduję codzienną, bo doba utraconych zgłoszeń kosztuje więcej niż różnica w abonamencie.
Co się dzieje, gdy strona padnie w niedzielę o 23
Monitoring sprawdza dostępność co kilka minut we wszystkich planach i wysyła mi alert od razu. To znaczy, że zwykle wiem o awarii przed Tobą, niezależnie od pory.
W obu planach awarię, która wyłącza stronę, naprawiam najpóźniej następnego dnia roboczego, a zwykle w ciągu kilku godzin od alertu. CARE PLUS różni się tym, że drobne zmiany i pytania mają pierwszeństwo i odpowiadam na nie do 24 godzin, także telefonicznie.
Nie obiecuję natychmiastowej reakcji o każdej porze, bo pracuję sam i nie chcę składać obietnicy, której nie dowiozę o trzeciej w nocy. Wolę powiedzieć wprost, co dostajesz za jaką kwotę.
Przejmuję też strony, których nie budowałem
Ale najpierw robię audyt i dopiero po nim mówię, czy się podejmuję i za ile. Nie da się obiecać czasu reakcji dla czegoś, czego się nie widziało od środka.
Audyt sprawdza, na czym strona stoi, ile wtyczek ma pod spodem i kto jest ich autorem, czy da się ją bezpiecznie aktualizować, czy istnieją kopie zapasowe i czy masz komplet dostępów. To ostatnie bywa niespodzianką: sporo firm nie ma dostępu do własnej domeny, bo została zarejestrowana przez poprzedniego wykonawcę na jego dane.
Zdarza się, że po audycie odradzam opiekę i proponuję przebudowę, bo utrzymywanie strony zbudowanej na dwudziestu porzuconych wtyczkach kosztuje więcej niż zrobienie jej od nowa. Mówię to na starcie, a nie po trzech miesiącach abonamentu.
Kiedy nie potrzebujesz abonamentu
Gdy Twoja strona to jedna podstrona bez formularza, bez panelu i bez bazy danych. Nie ma tam czego aktualizować i nie ma czego psuć. Wystarczy, że raz w roku ktoś sprawdzi, czy domena nie wygasa.
Gdy ogarniasz to sam i sprawia Ci to przyjemność. Znam kilku właścicieli firm, którzy aktualizują wtyczki w niedzielę wieczorem i wolą wiedzieć, co się dzieje pod maską. Nie ma sensu płacić komuś za odbieranie tego zajęcia.
Gdy strona nie zarabia. Jeśli przez rok nie przyszło z niej ani jedno zapytanie, opieka techniczna utrzyma przy życiu coś, co i tak nie działa. Wtedy rozmawiajmy raczej o tym, dlaczego nie działa.